Szklarska Poręba i okolice z dziećmi

Karkonosze z dziećmi - Szklarska Poręba i okolice


Kolejny raz zawitaliśmy w Karkonosze z dziećmi (Klara 3,5 roku i Ewelina 6,5 roku) - tym razem Szklarska Poręba i okolice. To już kolejny nasz wypad z dziewczynkami w góry. Doczekaliśmy czasów, kiedy nie potrzebne nam ani chusta, ani wózek, bo każdy maszeruje na własnych nogach. Dziewczynki już starsze, więc i wędrówki coraz odważniejsze, a atrakcje coraz ciekawsze także dla nas, dorosłych.

Szklarska Poręba i Magiczny Szlak Ducha Gór


Wszystkim rodzinom, które tu się zatrzymają,  polecam wybrać się na Magiczny Szlak Ducha Gór. To atrakcyjna gra terenowa, która zaprowadzi nas w ciekawe miejsca, do których być może sami byśmy nie dotarli. Na szlaku zaznaczono 35 punktów. Zabawa polega na ich odnalezieniu i odbiciu hologramów w specjalnych zeszytach. Warto odwiedzić wszystkie zaznaczone miejsca, lecz do zdobycia tytułu ODKRYWCY Magicznej   Szklarskiej Poręby trzeba odrysować 17 znaków. Pakiet można zakupić w Informacji Turystycznej (więcej informacji znajdziecie tu Magiczny Szlak Ducha Gór - Szklarska Poręba (szklarskaporeba.pl)

Górskie wycieczki zaczęliśmy nietypowo, bo bardzo ambitnie…

Z dziećmi na górski szlak


Trasa Szklarska Poręba - Schronisko pod Łabskim Szczytem - Schronisko Hala Szrenicka - Wodospad Kamieńczyka - Szklarska Poręba

Zdecydowałam się na tak wymagającą wycieczkę tylko dlatego, ze po drodze jest wyciąg i w razie kryzysu, można wyprawę skrócić zjeżdżając nim w dół.

Trasę wejściową tak jak zazwyczaj i tym razem wybraliśmy w ciemno. Padło na żółty szlak ze Szklarskiej. Ale nie zawiedliśmy się. Dużo kamieni i dużo wspinaczki, czyli dużo radochy.  W schronisku zjedliśmy obiad i ruszyliśmy trasa widokowa w kierunku Szrenicy. Trasa prowadzi piaskową drogą, jest niemal płaska i usiana mostkami i kładkami, ku uciesze najmłodszych. Z premedytacją ominęliśmy schronisko na Szrenicy. Było tak dużo ludzi, że odpuściliśmy  mimo niezadowolenia dziewczyn, które chciały odbić tam hologram Szlaku Ducha Gór. Na szczęście dzieciaki nadal były pełne energii, więc mogliśmy iść dalej. Czerwonym szklakiem zeszliśmy niżej do schroniska na Hali Szrenickiej.

Nasze sposoby na górskie kryzysy...


Tam zjedliśmy lody, które trochę osłodziły stratę poprzedniego punktu. Niestety przy zejściu nastąpił kryzys – nie lubimy kostki brukowej i kocich łbów,wejscie od Hali Szrenickiej a szlak właśnie tak wygląda. Cieszyliśmy się, że nie wybraliśmy tego podejścia na wejściowe, bo nie wiem, czy tak mało atrakcyjną trasą daleko byśmy zaszli… W ramach rozrywki zaczęliśmy wypatrywać ciekawych kształtów ukrytych w drodze (znaleźliśmy serca, chmury i oczywiści nasze ulubione – dinozaury). Tak doszliśmy do wodospadu Kamieńczyka.  Ewelina odmówiła zejścia do kanionu, więc podziwialiśmy kaskady z góry (do wodospadu podchodzi się w grupach i należy założyć kask).wodospad kamieńczyk - Szklarska poręba Ze względu na duży tłok na szklaku, zeszliśmy do miasta drogą, która wjeżdżają meleksy dowożące turystów do wodospadu. Do Kruczych Skał doszliśmy przez miasto. Pora była już późna, w nogach mieliśmy sporo kilometrów, a droga do pensjonatu bardzo się dłużyła. Nic dziwnego, że Klara była już marudna. Uratowała nas muzyka, którą maż puścił do maszerowania.  Ponieważ byliśmy w mieście, mogliśmy sobie na to pozwolić.  Na szklaku nigdy nie stosujemy tego typu sztuczek. I tak nasza trzylatka mimo 15 km w nogach dziarsko maszerowała  ,,Krok za krokiem” do wtóru Cleo… Humor już całkiem wrócił po lodach i kąpieli. Dziewczyny miały jeszcze siłę, by do godziny 22 skakać na trampolinie w pensjonacie.

Trasa 16 km czas przejścia 8 h

Następnego ranka myślałam, że dziewczyny nie będą miały już ochoty na góry. Jednak na pytanie – Co robimy? – usłyszałam – Idziemy w góry. Więc co było robić… Poszliśmy. Trochę w góry. A trochę nie. 

Szklarska Poręba – Wodospad Szklarski – Szklarska Poręba


Huta i skansen - zwiedzanie w górach

Zdecydowałam się na wycieczkę do Wodospadu Szklarskiego. Ruszyliśmy czarnym szlakiem prowadzącym początkowo ulicami Szklarskiej Poręby. Po drodze odwiedziliśmy hutę, gdzie obejrzeliśmy pokaz dmuchania szkła (więcej poczytacie tu: Leśna Huta Szklarska Poręba.  Kolejnym przystankiem na trasie był skansen poszukiwaczy skarbów – Żelazny Tygiel Woleński (o którym poczytacie TU Żelazny Tygiel Waloński) Bardzo fajnie rozwiązano tam kwestię oczekiwania na przewodnika i możliwość wejścia. Zamiast nudzić się w kolejce, dzieci mogą bowiem np. ulepić gliniane figurki pod okiem animatorki.

Wodospad Szklarski


W końcu opuściliśmy miasto i trafiliśmy na właściwą ścieżkę. Szlak wiedzie wśród lasów wzdłuż rzeczki Szklarki. Dotarliśmy nim do Wodospadu Szklarskiego. Ponieważ było sporo ludzi, nie zostaliśmy tam zbyt długo. Dziewczyny tylko odbiły hologram potrzebny do tytułu Odkrywcy i ruszyliśmy dalej. Zdecydowaliśmy się na powrót zielonym szlakiem – to był dobry wybór. Spokojną, leśną i drogą, z dala od tłumów, wróciliśmy do centrum miasta.

6 km czas 5 h w tym 2 godziny pokazów i zwiedzania.

W poszukiwaniu smoków, czyli wyprawa do zamku Chojnik


Na tę wycieczkę pojechaliśmy pociągiem. Od stacji do szlaku wiodącego na zamek jest 500 m. Przy wejściu na szklak należy kupić bilet wstępu do Karkonoskiego Parku Narodowego i można ruszać. Do zamku wiodą dwie drogi, które początkowo idą razem, potem się rozchodzą i ponownie spotykają na ostatnim odcinku trasy. My zdecydowaliśmy się podejść drogą łagodniejsza. Ta druga jest dłuższa, ale wybrukowana. Każdy więc znajdzie tu coś dla siebie.  Mniej więcej w godzinę pokonaliśmy 2,5 km odcinek i byliśmy u celu. Do zamku należy kupić oddzielny bilet. W ruinach znaleźliśmy dwa śpiące smoczki urokliwe – były na tyle urokliwe, że dziewczyny z chęcią zabrałyby je do domu.  Zwiedzając, warto wdrapać się na wieżę – choć schody dość strome i momentami mało stabilne. Z góry można podziwiać przepiękne widoki. O ile tłumy turystów ich nie przesłonią… Zamek ma też kilka ciekawych przejść pomiędzy zawalonymi murami. Uwielbiamy takie tajemnicze  klimaty.  Jest tu także restauracja. Nie wiem jednak, jak jedzenie, ponieważ tym razem mieliśmy swój prowiant. Zeszliśmy czarnym szlakiem. Jest na nim sporo skałek i  miejscami trzeba uważać, bo są mocno wyślizgane. Jednak dzięki nim droga jest ciekawa i szybko ubywa kilometrów, które trzeba przejść, by wrócić do domu.

Jeśli będziecie wybierać się na taką wycieczkę, sprawdźcie dokładnie rozkład połączeń – co chwila coś się zmienia, część pociągów zastępują autobusy (odjeżdżają sprzed stacji PKP).

Trasa 2km czas przejścia 35 minut. 

Dino Park w Szklarskiej Porębie DINOPARK


Polecam wszystkim miłośnikom dinozaurów.  Rekonstrukcje kilkudziesięciu naturalnej wielkości dinozaurów rozmieszczone są wśród pięknego lasu ze starymi drzewami. Naturalne bloki skalne oraz bujna roślinność potęgują klimat sprzed milionów lat. Dinozaury to tylko jedna z atrakcji tego miejsca. Można tu znaleźć także mini park rozrywki, plac zabaw, park linowy lub przejść się ścieżką edukacyjno-przyrodnicza. I to wszystko w cenie jednego biletu (o wszystkich atrakcjach przeczytacie TU). Na miejscu jest także restauracja, w której można zjeść obiad. Do parku poszliśmy pieszo. Okazało się jednak, że to dość długo wycieczka, więc do Szklarskiej Poręby wróciliśmy meleksem. Oczywiście autka kursują w obie strony – przystanek znajduje się przy drodze do Jeleniej Góry. Dobrze mieć taką możliwość, zwłaszcza, gdy ma się w ekipie małych wędrowców. Trzeba tylko pamiętać, by sprawdzić wcześniej rozkłady jazdy.

Krucze Skały


Będąc w Szklarskiej Porębie, warto odwiedzić Krucze Skały. To wysokie na 30 m granitowe formacje skalne. Na ich szczycie jest punkt widokowy, z którego można podziwiać górną część Szklarskiej Poręby, Góry Izerskie oraz dolinę rzeki Kamiennej. Przy Kruczych Skałach można zatrzymać się na którejś z kamienistych plaż i pomoczyć nogi w potoku. Pod warunkiem, że ktoś lubi tego typu górskie atrakcje. Moje dziewczyny nie zraziły się ani temperaturą wody, ani kamiennym dnem Kamiennej. Chyba po prostu lubią góry w każdej odsłonie. Choć wydaje mi się, że Karkonosze, a tym bardziej Szklarska Poręba i okolice, to miejsce, którego nie da się nie lubić - zwłaszcza, gdy planuje się urlop z dziećmi. Tu po prostu każdy znajdzie coś dla siebie.