Góry Stołowe

Tym razem zdecydowaliśmy się na wypad w Góry Stołowe - z małym dzieckiem - i to nie jednym, a dwójką. Nigdy tam nie byliśmy, jednak to był idealny wybór dla rodziny z małymi dziećmi. Starsza córka (4,5 roku) pokonała wszystkie trasy sama. Naszego półtorarocznego malucha, który też przez wiele kilometrów dzielnie maszerował, wspieraliśmy częściowo chustą. Młodsza córka zaczęła chodzić dopiero niedawno (miesiąc przed wyjazdem), więc chusta była obowiązkowym elementem naszego ekwipunku (o ekwipunku niezbędnym podczas górskich wędrówek z dziećmi przeczytacie też TU). Pewnie niektórzy z Was zastanawiają się, dlaczego nie nosidło? Ja jakoś pewniej się czuję, chodząc po górach z dzieckiem niesionym przed sobą. Korzystając z nosidła górskiego nie widziałabym córki i miałabym obawy, czy gdzieś nią nie uderzę, szczególnie w wąskich przejściach w szczelinach skalnych. Podczas urlopu wdrapaliśmy się na Szczeliniec Wielki – najwyższy szczyt Gór Stołowych, odwiedziliśmy czeskie Skalne Miasto oraz odkryliśmy Błędne Skały i Skalne Grzyby.


W Góry Stołowe - z małym dzieckiem


Błędne Skały


Parking dolny – Błędne Skały – parking dolny (ścieżka edukacyjna)

Zdecydowaliśmy się zostawić samochód na parkingu YMCA zwanym parkingiem dolnym (bezpłatny, zlokalizowany tuż przy Drodze Stu Zakrętów). Można także skorzystać z parkingu górnego (płatnego) umiejscowionego tuż przy samym szlaku prowadzącym przez Błędne Skały – jeżeli wybierzecie tę opcję, koniecznie sprawdźcie aktualny harmonogram możliwych wjazdów i zjazdów – ponieważ liczba miejsc parkingowych jest ograniczona, obowiązuje ruch wahadłowy i co godzinę wpuszczana jest określona ilość aut.

Do Błędnych Skał doszliśmy leśną drogą pełną małych skałek idealnych dla małych wspinaczy – starsza córka była zachwycona. Nie było to zbyt męczące wejście, dobre na początek. Po półtoragodzinnej wędrówce dotarliśmy na parking przy Błędnych Skałach. Dziewczyny obowiązkowo odbiły pieczątki w swoich wędrówkowych zeszytach (możecie o nich przeczytać TU) i – już wszyscy na nogach – ruszyliśmy odkrywać zagadki Błędnych Skał.


W labiryncie Błędnych Skał


Błędne skały - A okryliśmy wiele niesamowitych form…  Miejsce zachwyca różnorodnością bloków skalnych, a wielość kształtów i form pozwala dziecięcej wyobraźni przenieść się do zupełnie innych światów. I choć to Błędne Skały – nie ma tu miejsca na błędy, każde skojarzenie, każdy pomysł na to, co dana skała przypomina, jest dobry i często niepowtarzalny. Wycieczka w samych skałach nie była uciążliwa, wręcz doskonała dla maluchów, dla których dodatkową atrakcją okazało się pokonywanie drewnianych kładek. Trasa w samym labiryncie to 1,2 km, a jej przejście zajęło nam około godziny. Ponieważ mieliśmy jeszcze siły, zdecydowaliśmy się wrócić na parking ścieżką edukacyjną (3,5 km). Początkowo była to szeroka droga szutrowa, ale później szlak wchodził w kosodrzewiny i miejscami zejście było dość strome, więc najmłodsi wędrowcy potrzebowali naszego wsparcia. Na ścieżce znajduje się 12 tablic informacyjnych, z których dowiedzieliśmy się wielu ciekawostek dotyczących fauny i flory tego miejsca. Pod koniec trasy szlak zmienił się w łagodną leśną dróżkę, którą już zupełnie spokojnie dotarliśmy do auta. Warto było!
Łączna długość wycieczki 11.5 km, czas całkowity 5h

Kolejnym punktem na naszej wakacyjnej mapie był Szczeliniec Wielki.

 

Parking Karłów – Szczeliniec Wielki


Wycieczkę rozpoczęliśmy na parkingu w Karłowie. Duża ilość straganów oraz pobliski park dinozaurów (który obiecaliśmy odwiedzić, ale o tym później) nie ułatwiały wejścia na właściwy szlak…

Gdy już się jednak udało, w miarę żwawo dotarliśmy do kamiennych schodków prowadzących do schroniska na Szczelińcu Wielkim. Na szczycie chwilę odpoczęliśmy, był czas na przekąski i picie. Wysłaliśmy też górską pocztówkę do przedszkola Eweliny. Dalej ruszyliśmy ścieżką widokową. Wybierając się w Góry Stołowe z małym dzieckiem, warto pamiętać, że miejscami może być dość wąsko i ślisko - tutaj tak było. Przy zejściach pomocne okazały się łańcuchy – szczególnie w Piekiełku (przejście może okazać się niełatwe do pokonania z niektórymi nosidłami turystycznymi). Mimo trudniejszych odcinków, to wspaniała wycieczka! Po przejściu wąskiego labiryntu droga jest już przyjemna i łatwa, jest na niej także sporo punktów widokowych. I właśnie takim szlakiem widokowym wróciliśmy na parking do Karłowa.
Łączna długość wycieczki 5 km, czas 3 h

 

Park Dinozaurów Karłów


W Karłowie zjedliśmy obiad i zgodnie z obietnicą odwiedziliśmy Park Dinozaurów. Sam park niewielki, ale dla nas dinozaury to dinozaury – nieważne, ile, ważne, że są.

 

Spacer w poszukiwaniu Skalnych Grzybów


Wycieczkę zaczęliśmy od parkingu przy Drodze Stu Zakrętów. Szlak początkowo wiódł dosyć szeroką drogą przeciwpożarową, później przeszedł w węższą, typowo leśną ścieżkę, którą wyruszyliśmy na poszukiwanie magicznych formacji skalnych.

Trasa spokojna i niezbyt męcząca – przewyższenia są prawie nieodczuwalne, pod nogami tylko czasem napotykaliśmy niewielkie kamienie i korzenie. Na szlaku spotkaliśmy dosłownie kilka osób. To dobre miejsce na spacer – Skalne Grzyby zachwycają i małych, i dużych. I choć po drodze brak schroniska, na pewno znajdzie się miłe miejsce na piknik. W Góry Stołowe - jak w każde zresztą - warto zabrać coś smakowitego na piknikowy "stół" - zwłaszcza gdy wędrujemy z małym dzieckiem.


 


Skalne Miasto (Adrspach, Czechy)



Skalne Miasto to dosyć popularne miejsce turystyczne w Górach Stołowych. W wysokim sezonie może być więc problem z parkowaniem – parkingi mają ograniczoną ilość miejsc i często są zapchane. Także kasy przeżywają oblężenie, trzeba więc uzbroić się w cierpliwość i odstać swoje. Najczęściej jednak ludzie stoją w kolejce do najbliższej kasy przy wejściu, a te położone dalej są puste – warto to sprawdzić. Wycieczka wspaniała, a monumentalne ściany skalne zachwycające! Trasa jest świetnie przygotowana dla turystów – w kasie wraz z biletem otrzymaliśmy przewodnik z mapą, a wszystkie opisy napotykanych formacji skalnych są tłumaczone na kilka języków – także na polski. Najwęższe miejsce ma szerokość 50 cm – i tu mogą pojawić się problemy z nosidłem turystycznym. Ja idąc z chustą, musiałam uważać na kolona córki, aby nie obcierała nimi o skały.

Kolejną wycieczką po czeskiej stronie Gór Stołowych była wyprawa do miasta Dvur Kralove, w którym znajduje się zoo oraz safari.

 

Dvur Kralove – zoo i safari


Zoo Dvur Kralove to jeden z największych czeskich ogrodów zoologicznych. To co go wyróżnia, to ogromne afrykańskie safari. Można je przemierzać na dwa sposoby – albo specjalnymi pojazdami wycieczkowymi albo własnym samochodem. My polecamy przejazd Afrika truck – przez większość wycieczki bus jest otwarty, co pozwala jeszcze mocniej odczuć bliskości natury. Podczas wyprawy żyrafy bardzo chętnie zaglądały do środka pojazdu i „Afryka” była dosłownie na wyciągniecie ręki. Jedynym miejscem, gdzie opuszczane są specjalne siatki zabezpieczające, są tereny zamieszkałe przez lwy. Mogliśmy więc bezpiecznie podglądać wygrzewającego się tuż przy drodze króla zwierząt. Żeby maksymalnie wykorzystać czas w Zoo Dvur Kralove, polecam najpierw wykupić bilety na safari. W oczekiwaniu na wyprawę (bilety wykupuje się na konkretną godzinę) można natomiast wyruszyć na zwiedzanie zoo (należy wykupić oddzielną wejściówkę). Polecam także wymianę pieniędzy przed udaniem się na czeską stronę. Oczywiście u naszych sąsiadów można płacić złotówkami lub euro, jednak przeliczniki w Polsce są dużo korzystniejsze.

 

Góry Stołowe - dla małego, dla dużego


Region Gór Stołowych to doskonałe miejsce dla wszystkich, którzy chcieliby doświadczyć gór, ale niekoniecznie podczas długich, całodziennych wędrówek. W Góry Stołowe spokojnie można ruszyć z małym dzieckiem, a nawet z niemowlakiem. Jest tu wiele różnych atrakcji, łatwo dostępnych dla takiej ekipy. Tutaj każdy – i duży, i mały – znajdzie coś dla siebie. Dzięki temu, góry będą kojarzyły się z fascynującą przygodą. I jest szansa, że wszyscy je pokochają.